Wyjazdy misyjne - Azerbejdżan

Wyprawa do Biesłanu tak mnie zainspirowała, że rok później, we wrześniu 2006 roku wyjechałam na drugą w moim życiu wyprawę misyjną na Wschód razem ze  studentami EST,a naszym "szefem" był wykładowca EST.

Pojechaliśmy do kraju szybów naftowych, meczetów, butów z czubami, czyli do Azerbejdżanu. Tutaj uczyłam się szerszego patrzenia na świat, tego jak wygląda inna kultura, czym tak naprawdę jest Islam, szacunku do tego co "inne". Mogliśmy nawzajem dzielić się tym, co przeżywaliśmy, a wrażeń było naprawdę wiele...

I znów zmienił się, poszerzył mój sposób postrzegania Boga. Słysząc o świcie nawoływanie do modlitwy z minaretu czuje się, że Bóg jest naprawdę wielki :- )

Żeby zrozumieć... trzeba doświadczyć!

Ewa Drygas


Pojechałam do Azerbejdżanu i ten wyjazd okazał się jedną z najciekawszych przygód mojego życia, choć przeżycie przygody nie było moim naczelnym celem. Chciałam pojechać, aby przyglądnąć się mojemu wykładowcy, misjonarzowi, który opowiadał nam, czym jest misja dzisiaj. Wyjeżdżając myślałam o tym jako o egzaminie, który zdaje mój wykładowca, ale także i ja sama. Zawsze podchodziłam z ogromnym sceptycyzmem do „nawracania” innych ludzi, lub do „głoszenia zmartwychwstałego Chrystusa” innym, zwłaszcza, jeśli dotyczyło to ludzi funkcjonujących w diametralnie innej kulturze. Byłam bardzo ciekawa, co zaprezentuje mi mój wykładowca, a także, co sama tam znajdę. Pojechaliśmy tam w zespole czteroosobowym, by uczestniczyć w organizacji obozu języka polskiego dla Azerbejdżańskich studentów polonistyki. Azerbejdżan jest krajem islamskim, choć część ludności wyznaje także prawosławie. To religijne przemieszanie jest uwarunkowane historycznie. Zaskoczyło mnie to, że nie próbowaliśmy i nie chcieliśmy (ja w szczególności) nawracać nikogo, nie przyjechaliśmy tam po to by ich zmieniać, ale wsłuchać się w ich kulturę, religię, w nich samych, w to, co przeżywają, czego nie potrafią przeżywać i dlaczego nie potrafią mówić o swoich marzeniach. Poznałam islam na Kaukazie, jego specyfikę, piękno i głębię. Dwa tygodnie, jakie tam spędziliśmy były czasem dialogu kultury środkowoeuropejskiej z kulturą pogranicza Azji i Europy, dalekiego orientu, ludzi wychowanych w kulturze islamskiej i chrześcijańskiej. Próbowaliśmy się nawzajem zrozumieć, a przede wszystkim staliśmy się przyjaciółmi. Okazało się, że misja dzisiaj to dialog z drugim człowiekiem, to wielki szacunek do interlokutora innej kultury. Dialog, który sprawia, że rozmówcy zostają zmienieni przez wzajemne przebywanie. Islam przeniknął mnie, chrześcijaństwo być może przeniknęło moich przyjaciół. Czy to nie wspaniałe?

Pielgrzym

Uparty pielgrzym w wędrówce stopy swoje ściera,
By dojść do miejsca, o którym marzy,
Które dodaje mu siły przez trudną drogę,
 
A ja tułam się bez końca, choć nie znam miejsca swego przeznaczenia
Nieszczęsny pielgrzym o wytrwałym kroku
Zmierzający do swojego Świętego Nikąd.

Elżbieta Blumczyńska (absolwentka 2006)

 

Copyright 2007 Ewangelikalna Wyższa Szkoła Teologiczna.
System Hyh CMS.